gej klub nocą

Cotygodniowe problemy w nocnym gej-klubie.

Lubię obserwować zachowania ludzi. Może dlatego los zrzucił na mnie pracę w klubie dla tęczowych ludzików. Przecież ich zachowania odstają od takich normalnych. Najlepsze okazy potrafią zaaresztować samych siebie. I nie są to pojedyncze przypadki.

We wszystkich typowych klubach nocnych scenariusze są podobne. Widzisz nawalonego bardziej lub mniej gościa, uderzającego do bardziej lub mniej nawalonego dziewczęcia. Zazwyczaj nic nowego. W klubie dla gejów już sprawa wygląda inaczej. Jak się domyślasz, to facet próbuje wyrwać innego faceta. I patrząc się na wymianki partnerami to nie jest to raczej nic trudnego. Tu co tydzień ktoś jest z kimś innym. U lesbijek bywa to różnie. Są takie co zmieniają sobie co chwile dziewczynę ale w większości przychodzą już parami pobujać się razem w rytm muzyki.

Sa też lesbijki- patole. Te to lubią patrzeć się spod byka na inne laski, zaznaczając swój teren i przeganiają je ze swoich „parkietowych rewirów” w inne części klubu.

Każdy klub zazwyczaj przybija pieczątkę na rękach swoich klientów. Dzięki temu można szybko zweryfikować czy ktoś zapłacił za wejście gdy wyjdzie z klubu. Nie inaczej jest w miejscu mojej pracy. Jednak już na etapie przybijania pieczątek robi się często komedia.

Pieczątki najwygodniej jest przybijać od wewnętrznej strony ręki, tuż powyżej nadgarstka. Nie ma tam owłosienia a i sama pieczątka nie rzuca się w oczy. W każdym klubie jest to domyślne miejsce pieczątkowania. I mimo że do tego klubu przychodzą przeważnie Ci sami ludzie, to mają problem z ogarnięciem tak prostej rzeczy. Najczęściej nastawiają dłoń niczym podstarzała kobieta z kapeluszem na głowie w trakcie menopauzy. W sensie ta kobieta ma menopauzę, nie kapelusz.

Wesoło jest też gdy za mocno naciśniesz stempel. Słyszysz wtedy oburzone głosy, że za mocno, że siniak będzie, że „ała boli”. Czasami idą do managera i się pytają czy te pieczątki to muszą być aż tak bolesne…. serio…i to nie dziewczyny zgłaszają te problemy. One zazwyczaj są sporo bardziej męskie niż faceci w tym klubie.

Nie ogarniam o co chodzi ale większość imprezowiczów z tego klubu nosi plecaczki. Ciągle. Zawsze przy sobie. I zazwyczaj jest to jeden typ plecaka. Taki workowaty na sznureczkach. Jak widzę teraz na mieście kogoś z takim plecakiem to to obstawiam że na 70% jest gejem.

Jako że przychodzą z tymi plecaczkami to trzeba je kontrolować. Często się zdarza, że próbują wnieść alkohol bądź jakieś napoje. I często też prosisz kogoś aby pokazał Ci ten plecak, tak jak tydzień wcześniej i dwa tygodnie wcześniej i trzy tygodnie wcześniej a on jest potwornie zdziwiony, że jak to, plecaczek? Ale dlaczego? I potem jeszcze bardziej się dziwi że musi wyrzucić wodę albo piwo z tego plecaka… tak jak tydzień wcześniej i dwa tygodnie wcześniej i trzy tygodnie…

Często też jak już jesteś znudzony i do setnej z kolei osoby mówisz skrótem myślowym – „pokaż plecak”. I on wtedy, tak bardzo dumny i z głową tak bardzo wysoko pokazuje CI ten plecak. Z lewej strony go pokazuje i z prawej. I obraca go tak jakby Jacyków był jego kolegą i mu ten plecak polecił. I w tej dumie wielkiej jak stąd do Kijowa nie widzi Twojej miny pełnej litości, sarkazmu i zmęczenia kolejnym idiotą. Poddajesz się i tłumaczysz smutnym głosem, że tobie chodzi żeby on ten plecak otworzył i pokazał zawartość bo raczej mało Cię interesuje jakim ściegiem on jest uszyty.

I potem nie wiadomo kto się smuci bardziej. Czy Ty bo już masz dosyć, czy on… że olałeś wygląd jego wspaniałego plecaczka.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *