zombie

Jak aresztować samą siebie i o tym jak ugryzło mnie zombie.

W nocnych klubach można zaobserwować przeróżne ludzkie zachowania. Istnieją miejsca gdzie ludzie zachowują się całkowicie inaczej. A tak się składa, że bardzo często przebywam w klubie gdzie przychodzi wiele oryginalnych osobników. Wiem, że to dziwne ale mimo że trenuję triathlon i moja postura nie robi wielkiego wrażenia, to raz w tygodniu stoję „na bramce” w jednym z Wrocławskich klubów. Klubie dla gejów i lesbijek. W klubie w którym zostałem….. pogryziony.

 

Jedynym powodem dla którego zdecydowałem się pracować na bramce był fakt, że w tym miejscu nie czuje się tryskającego testosteronu. Nie ma tu ciężkiego powietrza, zwiastującego nadchodzący chyży wpie*dol jaki ktoś niewątpliwie zgarnie.

Jednak o ile faceci są w tym klubie przeważnie zniewieścieli o tyle z kobiet wylewa się niestandardowa agresja. Tak było z jedną z klubowiczek o której powiedzieć „patola” nie będzie nadużyciem. Lekko przećpana i mocno pijana, przechadzała się po klubie szukając problemów.

Owy żeński Tong Po upatrzył sobie za cel starszego jegomościa. W zasadzie to upatrzyła sobie jego tyłek w który to postanowiła przywalić z kopyta z mocą nie mniejszą niż Pele kopiący w piłkę łamiącą bramki. Szybki wolej w „dupala” nie uszedł uwadze ochronie. Po tym wyczynie została szybko spacyfikowana i wyprowadzona na zewnątrz. A tam dopiero zaczęła się rozgrywać cała komedia. Kopanie w drzwi, wywracanie kubłów, groźby i rozwalanie ogrodzenia.

Pełna patola, pełną gębą. Ci ludzie w głowie mają chyba tylko czarną dziurę pochłaniającą każdą iskrę rozpoczętej myśli. I siano jeszcze. Dużo siana.

Zazwyczaj w takich sytuacjach dzwonią po kolegów. Wiadomo jestem kozak ale z kolegami kozak (a raczej kozaczka) jest większy.

I faktycznie zadzwoniła….. po policję. Jeszcze chwilę temu krzyczała HWDP  a pierwsze co zrobiła to „halo policja proszę przyjechać na…”

Nie pierwszy raz widzę jak wielki antyfan działań Policji w bluzie JP100% widząc że coś idzie nie po jego myśli wzywa pomoc dzwoniąc po chłopaków z 997.

Problem Naszej bohaterki zaczął się pojawiać gdy wszyscy złożyli zeznania i jak się okazało dziewczę miało już wyrok w zawieszeniu za …. pobicie. Wyrok zostanie odwieszony i poleci siedzieć na 1,5 roku po własnym telefonie na Policję.

Noc się jednak nie skończyła.

Do tego klubu przychodzą raczej bardziej majętni chłoptasie i nie szczędzą kasy na alkohol i chyba kwasy. Przez to często oprócz scen zazdrości brodatego Pana o wąsatego partnera jesteśmy świadkami również przeróżnych histerii. Niestety przez to, że nie chciałem używać zbędnej siły, jedna z histeryczek mnie pogryzła.

Młode i normalne z wyglądu dziewczę, o bujnej lokowanej czuprynie przesadziło z alkoholem.Nie miała numerku do szatni a bardzo chciała z niej jakieś rzeczy. Wydać ich nie można bo … nie ma numerku. A że pijani ludzie nie rozumieją co się do nich mówi to wystarczyła chwila do (ważna kolejność) płaczu, obrażenia, agresji i histerii.

Trzeba wyprowadzić z klubu.

Wrzaski, machanie łapami, uciekanie  do kibla, wyrywanie się. Podczas takiego ataku, ludzie pod wpływem alkoholu i narkotyków zyskują trochę na sile. Popełniłem błąd. Powinna dostać uderzenie w twarz z tzw. liścia. Zazwyczaj to pomaga na uspokojenie jednak nie chciałem używać aż takiego środka.

Pożałowałem.

Udało mi się w końcu tak złapać, aby ją wynieść z klubu. Na moje nieszczęście udało jej się obrócić głowę i zacisnąć szczęki na mojej piersi. Czułem jak zaciska je z całej siły a gdy już nie mogła mocniej, szczęka aż drżała z wysiłku. Ból stawał się nie do zniesienia. W połowie drogi musiałem się zatrzymać i rozewrzeć  szczęki zombiaka rękoma bo nie chciała puścić. Zęby miała zaciśnięte niczym głodna hiena po blancie na uciekającym Pumbie.

Medal tego wieczora powinni jednak dostać dwaj pijani angole. Przez 6 godzin spędzone w klubie, nie zorientowali się że to miejsce dla ludzi lubiących tą samą płeć i całą noc próbowali podrywać lesbijki. Z marnym skutkiem.

Ale przynajmniej nie gryźli jak się okazało, że też nie mają numerka.

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *